Praca z domu nie opuści nas na długi, długi czas. Najprawdopodobniej w większości firm zostanie uznana za standard.
W zależności od upodobań: jedni home office kochają, drudzy nienawidzą. Jedni mają swoje biuro w domu. Swoją własną, prywatną, cichą przestrzeń. Inni dzielą pokój z pracującym partnerem/partnerką, dziećmi, psem, mrówkami, kotem i roztoczami.

Odkąd pamiętam mówiłem o tym, że praca z domu jest super. Kiedy to upragnione HO wreszcie (przymusowo-pandemiczne) otrzymałem to… długo, długo i jeszcze dłużej zajęło mi odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Szczególnie, że nie mam swojego prywatnego, cichego biura. Mam kawalerkę. I żonę. Żona ma pracę. I też miała HO przez dłuższy czas. To oznaczało, że musieliśmy jakoś odnaleźć się w małej, wspólnej przestrzeni.