Raz na jakiś czas powraca do nas jak bumerang: Sekret, prawo przyciągania, LOA. Postanowiłem sprawdzić z czym to się je i jak to się ma do nauki. Przeanalizować główne zasady. I tak: obejrzałem film Sekret z 2006 roku i przemierzyłem internet w poszukiwaniu informacji. Obejrzałem, poczytałem, przeanalizowałem i ostatecznie: (wierzę, że) zrozumiałem o co w tym wszystkim chodzi.

Tak więc: jeśli wierzysz, że kosmos w jakiś sposób odbiera Twoje myśli i na nie odpowiada – rozsiądź się wygodnie i udaj w tę podróż razem ze mną. Wierzę, że uda nam się wspólnie odnaleźć odpowiedź na nurtujące nas pytania.

Ze swojej strony dodam tylko, że w trakcie researchu miałem przyjemność doświadczyć przeróżnych stanowisk dotyczących Prawa Przyciągania (również tych mówiących o tym, że obok proszenia wszechświata trzeba podejmować akcje by wszechmogący wszechświat wspomóc). Niezależnie od teorii i mocy racjonalizacji prawa przyciągana w tym tekście odnoszę się do wszystkich tych „gałęzi”.

Czym tak naprawdę jest prawo przyciągania?

Prawo przyciągania to filozofia, która mówi o tym, że wszystko jest energią: Ziemia, psy, koty, roztocza, ludzie, wszechświat. Ponadto: naszymi myślami jesteśmy w stanie wpływać na kosmos, a kosmos na te myśli może reagować.
Chcesz bogactwa? Myśl o bogactwie. Wierz, że to bogactwo posiadasz. Żyj tak jakbyś już to bogactwo miał. Bądź za nie wdzięczny. I co? No i wszechświat ci je da. Wystarczy tylko bardzo pragnąć, chcieć.

Zakładam, że zdecydowana większość ludzi prawo przyciągania zna podobnie jak i ja z mainstreamu, czyli albo książki The Secret albo z filmu z 2006 roku. Przyznaję się bez bicia: film widziałem i po nim wiedziałem, że przez książkę nie przebrnę (przepraszam).

Mocno skracając historię:
Prawo przyciągania znane jest od ponad 100 lat i jego historia sięga końcówki XIX wieku oraz książki Pani Heleny Bławatskiej o tytule Izis odsłonięta (Isis Unveiled). Swoją drogą – bardzo ciekawa postać. Na przestrzeni lat powstawało ogrom dzieł traktujących tą tematykę.
XX wiek to promocja prawa przyciągania przez Napoleona Hill’a i Louisa Hay. A później nastały lata 2006 – 2007, gdzie pojawił się najpierw film The Secret a później: książka na jego bazie. Myślę, że tyle nam wystarczy.

Główne zasady prawa przyciągania

Generalnie w prawie przyciągania mówimy o trzech najważniejszych krokach: poproś, uwierz, odbierz.

Poproś

Najpierw musisz poprosić wszechświat o np. bogactwo. A, uważaj! Musisz pamiętać, aby odrzucić wszelkie „negatywne” myśli i uczucia związane z obecnym stanem (biedy w tym przypadku, skoro prosisz o bogactwo), ponieważ myśli o biedzie sprowadzają… biedę. Myśli o długach sprowadzają długi. I tak dalej, i tak dalej…
Nie możesz też prosić o „nie bycie biednym”. Wszechświat nie rozumie słowa „nie”. Jeśli nie chcesz wojny musisz myśleć o pokoju. Jeśli nie chcesz być otyły musisz myśleć o byciu chudym.
Te myśli są przez twoje ciało nadawane by następnie zostać odebrane przez wszechświat.

Uwierz

Kiedy prosisz, musisz wierzyć. Wysyłaj do wszechświata pozytywne emocje. Umacniaj wszechświat w przekonaniu, że powinien na twoje prośby odpowiedzieć. Żyj tak jakbyś to o co prosiłeś już miał. Wizualizuj, odczuwaj, wierz. W twojej głowie musisz już to posiadać. Chcesz mieć duży dom? Idź obejrzeć duży dom i wyobrażaj sobie, że jest twój. Poczuj to uczucie, kiedy będziesz w ogromnej kuchni (nie)twojej willi. Zapamiętaj je i wracaj do niego jak najczęściej. Pamiętaj! To musi być mocne, prawdziwe!

Odbierz

Niekoniecznie musi być tak, że nagle na wycieraczce znajdziesz torbę z pieniędzmi czy też klucze do nowego domu. Może być tak, że zostaniesz natchnięty przez wszechświat np. podczas prysznica. Musisz działać instynktownie. Jeśli wizualizowałeś sobie bogactwo przez kilka miesięcy i nagle wpadłeś na pomysł na aplikację do prostowania bananów to… Wiesz co robić: wszechświat odpowiedział, musisz działać.
Kiedy odpowiedź wszechświata zidentyfikujemy i odpowiednio wykorzystamy, ten (jak to wszechświat ma w zwyczaju) będzie prowadzić nas dalej do naszego sukcesu.

Prawo przyciągania a nauka

Myślę, że najlepszym miejscem, gdzie można znaleźć potwierdzenie naukowe dot. LOA (Law of Attraction = Prawo przyciągania) będzie strona thelawofattaction.com gdzie gromadzi się największe community dot. tej tematyki. Jest to też pierwszy wynik w Google na zapytanie „Law of Attraction”. Google nie kłamie, to musi być to.

Na stronie mamy sześć dowodów (powtarzam: dowodów) na istnienie LOA. Postanowiłem przeanalizować każdy z nich. Efekty mojej pracy znajdziesz poniżej.

1. The Law Of Attraction Has Platonic Roots

Prawo Przyciągania ma swoje platońskie korzenie. Fakt, iż Platon zwykł mawiać:

Podobne zmierza w kierunku podobnego

Platon

oznacza niestety tylko tyle, że Platon zwykł mawiać „podobne zmierza w kierunku podobnego”. Nie oznacza to, że: kosmos odpowiada na nasze życzenia w momencie kiedy bardzo tego chcemy. Nie jest to dowód na istnienie prawa przyciągania, a interpretacja czyichś słów pod tym kątem. Jest to manipulacja mająca na celu nakierować nas na myślenie, ze Prawo przyciągania znane jest od zarania dziejów.

2. The Power Of Positive Thinking Has Support In Medical Journals

Moc pozytywnego myślenia ma wsparcie w medycznych gazetach. No cóż, ma wsparcie również w badaniach. Kilka sekund googlowania, pierwszy lepsze badanie i czytamy:

Dostarczyliśmy empirycznych dowodów, że pozytywne myślenie może rzeczywiście odgrywać znaczącą rolę w satysfakcji z życia. Dlatego pozytywne myślenie nadałoby ważny kierunek wzrostu zadowolenia z życia i interwencji mających na celu naprawę wpływu zmiennych demograficznych na zadowolenie z życia.

Positive-Thinking and Life Satisfaction amongst Koreans

Musimy jednak zastanowić się nad tym, czym tak na prawdę jest to pozytywne myślenie. Badanie na szczęście jasno je definiuje:

Pozytywne myślenie charakteryzuje się postrzeganiem przeszkód jako wyzwań, które można pokonać, i skłania jednostki do większego zaangażowania w swoje otoczenie

POSITIVE-THINKING AND LIFE SATISFACTION AMONGST KOREANS

Generalnie, prawdą jest, że psychologia i nauka potwierdzają, że pozytywne myślenie wpływa na jakość naszego życia.
Mówimy jednak o innym pozytywnym myśleniu:
Pozytywne myślenie wedle psychologii to między innymi postrzeganie przeszkód w życiu jako wyzwań. A nie (jak sugeruje LOA) wysyłanie w kosmos myśli o posiadaniu czegoś / wmawianie sobie, że związek jest OK kiedy faktycznie nie jest OK / uciekanie od trudnych tematów takich jak bieda czy choroba z obawy o ich przyciągnięcie do siebie.

Punkt drugi to również manipulacja. Odnosi się do pozytywnego myślenia w badaniach naukowych nie zważając na to, że definicja pozytywnego myślenia wywodząca się z LOA nijak ma się do definicji zawartej z badań.

3. Neurologists Know Visualization Creates A Better Future

Neurolodzy wiedzą, że wizualizacja tworzy lepszą przyszłość. Autorzy argumentu powołują się na zdanie:


Zdolność do skonstruowania hipotetycznej sytuacji w wyobraźni, zanim ona faktycznie wystąpi, może zapewnić większą dokładność w przewidywaniu jej ostatecznego wyniku.

THE CONSTRUCTION SYSTEM OF THE BRAIN

Ten punkt to niestety, znowu: słowna manipulacja. Badania potwierdzają, że (w znaczącym skrócie) wizualizacja może pozytywnie wpłynąć na efekt końcowy naszych działań.
Jest coś takiego jak samospełniająca się przepowiednia/proroctwo:

Według Zimbardo, klasyka psychologii, samospełniające się proroctwo to oczekiwania, które mogą zmieniać nasze zachowanie w taki sposób, że uzyskujemy to, czego oczekiwaliśmy.

ZWIERCIADlO.PL

Nasze myśli wpływają na nasze działania. Bardzo, bardzo skracając: wizualizując sobie – przykładowo – odnoszącą sukcesy firmę. Mając w głowie ten obraz możemy motywować się do działania, aby ten cel osiągnąć. Może nam to ułatwić utrzymanie motywacji. Krążąc wokół tej myśli zaczynamy zastanawiać się: jaka firma, jak to osiągnąć? Podejmujemy pewne kroki i walczymy o nasz cel.

Dzięki wizualizacji zwiększamy naszą szansę na osiągnięcie wyznaczonego przez nas celu. W dalszym ciągu główną składową mającą wpływ na ostateczny wynik nie jest kosmos, nie jest wizualizacja, nie prawo przyciągania, a to czy podejmujemy określone działania.

4. Psychologists Support The Use Of Affirmations

Psychologowie wspierają używanie afirmacji. Co więcej: psychologowie używają afirmacji.

Afirmacja to pozytywne zdanie dotyczące nas samych: poczucie własnej wartości, bezpieczeństwa, celów życiowych, związków, finansów, emocji, zdrowia, wyglądu, czyli wszystkiego, co uważamy za ważne i co chcielibyśmy zmienić.

ZWIERCIADLO.PL

Afirmacja polega na przeprogramowaniu naszej świadomości. Mówimy o zmianie naszego postrzegania nas samych czy naszego postrzegania pewnych spraw. Jeśli uważamy, że ludzie bogaci dorobili się pieniędzy wyłącznie kradnąc, a kradzieży brzydzimy się podobnie jak kłamstwa to podświadomie nie będziemy zdolni dorobić się milionów. Na pewnym etapie coś nas przyblokuje. Pieniądze będą kojarzyć nam się z czymś złym.
Jeśli zmienimy nasz stosunek do pieniędzy (afirmację) i zrozumiemy, że duże pieniądze można zwyczajnie zarobić: nasza szansa odniesienia sukcesu automatycznie wzrasta. No i ponownie: samospełniające się proroctwo. To jednak wciąż tylko składowe, które mogą zwiększyć szansę na osiągnięcie sukcesu, a nie jego gwaranty.

Ostatecznie, kolejny raz: nie mówimy tutaj o kosmosie, który do nas wróci. Mówimy o naszej podświadomości, o naszych przekonaniach, które wpływają na nasze decyzje.

5. Mirror Neurons Help To Explain The Spread Of Good Vibrations

Neurony lustrzane pomagają wytłumaczyć szerzenie się dobrych wibracji. Nie jestem neurologiem, przez ten punkt przejdę krótko (na tyle ile potrafię).

Neurony lustrzane – grupy komórek nerwowych (neuronów), które uaktywniają się podczas wykonywania pewnej czynności lub obserwowania jej u innych osobników. Neurony lustrzane odkryto w mózgu małp i człowieka. Podejrzewa się, że dzięki nim osobnik na widok pewnej czynności jest w stanie niemal natychmiast odgadnąć intencje innego osobnika nie tylko tego samego gatunku. U człowieka odpowiadają prawdopodobnie również za zdolność do rozpoznawania cudzych emocji i intencji wyrażanych niewerbalnie, czyli empatię oraz współczucie .

WIKIPEDIA.PL

Czyli: widząc psa, który szczerzy zęby jesteśmy w stanie wyłapać, że zaraz nas ugryzie. Widząc mężczyznę z nożem możemy wyłapać, że chce nas dziabnąć. Dodatkowo: będąc pozytywnie nastawionym do świata możemy tą pozytywnością „zarażać” innych. Empatia.

Nie ma mowy o kosmosie. Jak to działa? Nie wiem. Czy mówimy tutaj o jakiegoś typu falach elektromagnetycznych? Możliwe. Czy kosmos macza w tym palce? Wątpię. Naukowcy (wydaje mi się, że) również ponieważ o kosmosie i słuchającym nasz wszechświecie mowy w przypadku neuronów lustrzanych nie ma.

Ten punkt to kolejna manipulacja. Twój optymizm i to jak działa na ciebie i innych jest związany z biologią, socjologia, psychologią. Twoim mózgiem i innych mózgami. Nie prawem przyciągania i kosmosem.

6. Geneticists Show That Limiting Beliefs Are Inherited

Genetycy ukazują, że ograniczone możliwości wiary są dziedziczne. Ten punkt obok neuronów lustrzanych lubię najbardziej. To niestety znowu: manipulacja. Zgadza się, możemy „dziedziczyć” przekonania. Jak jednak możemy się dowiedzieć z artykułu Are beliefs inherited? i generalnie samej psychologii: to otaczające nas środowisko pełni największą rolę w kształtowaniu naszego umysłu. Nie genetyka.

Tłumaczenie, że nie wierzymy w prawo przyciągania, ponieważ wcześniej w to nie wierzono i nasz umysł jest genetycznie ograniczony jest zwyczajną manipulacją mającą wplątać nas w pułapkę myślową: to nie tak, że LOA jest bez sensu. To my jesteśmy zbyt ograniczeni, by to zrozumieć. Na szczęście to nie nasza wina.

Jaki mam problem z prawem przyciągania?

Czy można osiągnąć sukces wierząc w prawo przyciągania i stosując jego zasady w życiu codziennym? Jestem przekonany, że tak. Jestem przekonany, że są osoby, które stosując zasady LOA osiągnęły sukces. Zastanawiam się tylko: jakim kosztem?
Wierzę, że życie zgodnie z LOA długofalowo okaże się być mocno destrukcyjne. Oto dlaczego:
— wedle LOA wszystko co nam się przytrafia jest efektem naszych myśli, które kierowane są w stronę kosmosu. Te dobre i… te złe. Tak, choroby również. To twoja wina, sam ściągnąłeś chorobę na siebie. Nie martw się jednak: myślami możesz ją również odciągnąć. No i dzięki wsparciu nowoczesnej medycyny. Sama wiara w kosmos niestety najprawdopodobniej nie wystarczy.
— LOA mówi o dobrych i złych uczuciach. W artykule Sterowani emocjami Magdalena wyjaśniła uczucia. Nie ma czegoś takiego jak dobre i złe uczucia. Każde uczucie ma swoją wartość i konkretny cel w naszym życiu. Smutek, ból, żal, gniew również. LOA sprawia, że jeśli czujesz się źle to masz… przestać czuć się źle. Bo jeśli czujesz ból to będziesz sprowadzać na siebie więcej bólu. To niekończąca się spirala wyrzutów sumienia.
— LOA mówi o myśleniu, pragnieniu, wizualizacjach i afirmacjach. O znakach z kosmosu i instynktownym działaniu kiedy te znaki rozpoznamy.
Nie mówi o planowaniu swojej przyszłości, o wyznaczaniu sobie celów, dzieleniu ich na mniejsze cele i żuczkowej pracy. To mi się nie klei. Żeby coś osiągnąć trzeba pracy. Z niczego dostaniemy zwyczajnie nic.
— LOA mówi, aby odciąć się od rzeczy „negatywnych”: biedy, bólu, cierpienia, itd. Rzeczy negatywne będą sprowadzać na ciebie inne negatywne rzeczy. Nie powinieneś pomagać innym w potrzebie (na przykład w chorobie), ponieważ możesz na siebie chorobę sprowadzić. To złe i destrukcyjne myślenie.
— W filmie „The Secret” jest mowa o tym, że wiele rzeczy rozwiąże się samo. Związek sam się naprawi jeśli będziemy afirmować sobie, że związek jest super. Tak nie będzie. Rzeczy same się nie rozwiązują. My je rozwiązujemy. Takie podejście to zamiatanie problemów pod dywan i okłamywanie samego siebie. Pytanie, na jak długo?
— Dla kosmosu nie ma znaczenia czy chcesz tysiąc dolarów czy chcesz miejsce parkingowe pod galerią handlową w piątkowe popołudnie czy milion dolarów czy paczkę chipsów. To dla kosmosu żadne znaczenie i żaden wysiłek. Kosmos jest tak silny, tak mocny, tak wszechobecny. Kosmos jednak nie rozumie słowa „nie”… Podobnie zresztą jak ludzki umysł. Przypadek?
— LOA głównie skupia się głównie na konsumpcjonizmie. Masz chcieć nowe auto, nowy dom, więcej pieniędzy…
— Wszelkie dowody są anegdotyczne!

I teraz moje największe ALE:
LOA napisane jest w taki sposób by ludzie w momencie słabości złapali się tego schematu jak brzytwy. Używa się tutaj mądrych słów i przeplata naukowe badania z pseudonaukowymi wnioskami. Manipuluje wnioski rzetelnych badań i używa anegdot do potwierdzenia swoich tez. To wszystko sprawia, że logika:
WYSYŁAJ MYŚLI O FERRARI W KOSMOS A KOSMOS ODDA CI FERRARI. MUSISZ TYLKO PRAGNĄĆ FERRARI. CZUĆ, ŻE MASZ JUŻ FERRARI. BYĆ WDZIĘCZNY, ŻE MASZ FERRARI A KOSMOS ODDA CI FERRARI.
Opisana językiem pseudonaukowym przestaje brzmieć absurdalnie. To sekret przekazywany od wieków, znany tylko nielicznym.

W najlepszym przypadku takie osoby mogą trafić na osobę, która LOA racjonalizuje i mówi, że kosmos trzeba wesprzeć swoimi działaniami.

W neutralnym scenariuszu: wydadzą pieniądze, spróbują, nie wyjdzie i zrezygnują.

W najgorszym przypadku: wydadzą pieniędzy, spróbują, nie wyjdzie i jeszcze bardziej obniżą swoją samoocenę.

W mojej opinii powierzchownie nieszkodliwe, mające nam pomagać w rozwoju, wyjściu z trudnej sytuacji prawo przyciągania ostatecznie może mieć jedynie negatywny wpływ na nasze postrzeganie świata / bliskiego otoczenia / nas samych:
— jeśli ktoś zachoruje to jego wina
— powinniśmy z dala trzymać się od chorób, biedy. Co jeśli nasza bliska osoba zachoruje? Powinniśmy ją odtrącić by nie przyciągnąć nieszczęścia do siebie?
— problemy nie rozwiązują się same. Sama wizualizacja i afirmacja nie pomoże. Czasem trzeba czegoś więcej: rozmowy, działań.

Ostatecznie: zastanów się proszę. Gdyby prawo przyciągania istniało. Dlaczego Ci wszyscy ludzie nie zbiorą się na zjednoczone wysyłanie pokojowych myśli w kosmos? Dlaczego nie zbiorą się na wysyłanie myśli dot. lekarstwa na raka? Dlaczego w dalszym ciągu w Afryce umierają dzieci? Na zakończenie konfliktów zbrojnych? Sama strona thelawofattraction.com to 6.8 miliona ludzi. Dlaczego nie kierują swoich myśli w tych kierunkach?

Przez egoizm czy może to jednak wszystko jedna wielka ściema?

Zdjęcie autorstwa August de Richelieu z Pexels