Praca z domu nie opuści nas na długi, długi czas. Najprawdopodobniej w większości firm zostanie uznana za standard.
W zależności od upodobań: jedni home office kochają, drudzy nienawidzą. Jedni mają swoje biuro w domu. Swoją własną, prywatną, cichą przestrzeń. Inni dzielą pokój z pracującym partnerem/partnerką, dziećmi, psem, mrówkami, kotem i roztoczami.

Odkąd pamiętam mówiłem o tym, że praca z domu jest super. Kiedy to upragnione HO wreszcie (przymusowo-pandemiczne) otrzymałem to… długo, długo i jeszcze dłużej zajęło mi odnalezienie się w nowej rzeczywistości. Szczególnie, że nie mam swojego prywatnego, cichego biura. Mam kawalerkę. I żonę. Żona ma pracę. I też miała HO przez dłuższy czas. To oznaczało, że musieliśmy jakoś odnaleźć się w małej, wspólnej przestrzeni.

HO to jednak nie tylko przestrzeń. HO to przewrócenie standardowego dnia do góry nogami:
— nie dojeżdżasz do pracy
– między pracą, a twoim łóżkiem jest tylko kilka kroków
— nikt cię nie widzi (całościowo lub połowicznie)
– „nie musisz” się przebierać, ubierać, myć zębów, ogarniać włosów
— nikt z pracy nie siedzi obok, nie zagada, nie zaprosi na kawę
– to, czy masz przerwę zależy tylko od ciebie lub domowników
— granice między pracą, a życiem stają się coraz bardziej zamazane. Czasem ciężko jest czuć, że skończyło się pracę.

W tym artykule chciałbym pomóc ci odnaleźć sposób na pracę w domu i odzyskanie kontroli nad swoim dniem, a co za tym idzie: i życiem. Tak więc: zaczynamy!

Przebierz się

HO często przedstawiany jest jako wolność, praca z łóżka w piżamce. Tak miło, tak przyjemnie, tak mięciutko i cieplutko.
Takie nastawienie potrafi zatrzeć granice między życiem prywatnym a pracą. Jeśli chcesz czuć, że jesteś w pracy to przebierz się w ubranie „robocze”.
To pozwoli Ci nastawić się do pracy, poczuć jak w pracy i odpowiednio nastawić mentalnie.

Znajdź dedykowane miejsce do pracy

Jak w punkcie poprzednim: zależy nam na odseparowaniu pracy od domu. Niezależnie od tego, czy masz przestrzeń dużą czy małą: żeby pracować, musisz gdzieś usiąść. Spraw więc, żeby to miejsce było ustawione specjalnie pod pracę. Tak, aby po jej zakończeniu i na weekendy znów to samo miejsce (jednak w odmienionej formie) mogło służyć Tobie i reszcie domowników w swojej pierwotnej formie.

Pracuj w słuchawkach

Mnie osobiście bardzo pomaga praca w słuchawkach z cichą ambientową muzyką. Po dłuższym czasie ta muzyka kojarzy mi się wyłącznie z pracą. Dodatkowo pozwala mi to na odcięcie się od otaczającej mnie rzeczywistości.

Możesz też umówić się też z domownikami, że słuchawki oznaczają „mój czas, nie przeszkadzać”.

Stwórz swój harmonogram poranka / dnia

Wstawanie o 7:58 po to, aby prosto z łóżka doczłapać się do komputera i rozpocząć pracę od 8 jest super. Pytanie tylko: na jak długo? Ustal sobie konkretne czynności, które musisz wykonać, zanim zaczniesz pracę. Wstań o 7:45. Wypij szklankę wody. Obmyj twarz zimną wodą. Umyj zęby. Przebież się w „robocze” ubranie. Zaparz kawę. Pomedytuj. Zrób krótką gimnastykę z rana. Przygotuj śniadanie. Wymyśl kilka czynności i rozpoczynaj dzień z konkretnym planem.

Pamiętaj o przerwach

Przerwy są konieczne. Niezbędne. Łatwo jednak o tym zapomnieć w ferworze pracy. Szczególnie kiedy nikt nie zaciąga nas na kawę. Albo ustal sobie harmonogram przerw. Albo pracuj z techniką POMODORO. Musisz (podkreślam: musisz) mieć przerwy. Ja też. Przysięgam, że się poprawię w tej kwestii.

Pamiętaj o innych

Pamiętaj o podtrzymywaniu relacji z innymi. Pracując z domu łatwo jest się zapomnieć i… pracować, pracować i pracować. Komunikację z innymi prowadzić tylko w konkretnym celu, kiedy czegoś potrzebujemy. Bez nawet krótkiego „co tam u ciebie?”. Postaraj się przynajmniej raz w ciągu dnia z kimś porozmawiać, tyle że nie o pracy.

Nie jedz przy komputerze

Praca to praca. Jedzenie to… przerwa. Jedz tam gdzie zazwyczaj spożywasz posiłki. Nie siedź przy komputerze, odpocznij. Pozmywaj od razu po sobie. W tym czasie oczy odpoczną od monitora, no i zafundujesz sobie trochę ruchu.

Ćwicz

Mając na uwadze, że prawdopodobnie jedyne możliwe treningi to te w domu: ćwicz cokolwiek. Znajdź sobie jakiś trening na Youtube i jazda. Nieważne jak długi. Od 15 minut w górę. Daj upust stresowi, wygeneruj trochę ruchu. Nie jesteśmy stworzeni do ciągłego siedzenia. Pomijając wszelkie kwestie dot. kręgosłupa: stres potrzebuje ujścia. Nie musisz robić tysiąca pompek. Po prostu się poruszaj. Najlepiej codziennie. Obiecujesz?

Generuj dodatkowy ruch

Zamiast ciągle siedzieć: postój. Jeśli rozmawiasz przez telefon, a rozmowa nie wymaga od Ciebie ciągłego siedzenia przed monitorem: dreptaj po mieszkaniu.

Chowaj zabawki

Po skończonej pracy: żyj swoim życiem. Schowaj laptopa i telefon do szafki. Niech cię nie kuszą, nie patrzą na ciebie. Usuń pracę ze swojego domu na resztę dnia. Jeśli masz papiery na biurku: posegreguj je i schowaj. Przestrzeń pracownicza powinna być uruchamiana wyłącznie na czas pracy. Przez resztę dnia powinna być zneutralizowana tak, aby myślami (nawet przypadkiem) nie wracać do pracy.

Słowo na koniec

Jak widzisz: nie przedstawiam tutaj lekarstwa na raka. To zasady w większości powszechnie znane. Problem jednak w tym, że zazwyczaj niestosowane. Znam to ze swojego podwórka: wstajesz i od razu do komputera. Przy pierwszej potrzebie toalety – tak przy okazji – ogarnąć się i powrót do komputera. Po 12 albo 13 szybkie śniadanie (przy komputerze). O 16 zdziwienie: to już? Trzeba szybko ogarnąć jakiś obiad! Ale jestem zmęczony….

Postaram się być przykładem. *Mój idealny harmonogram dnia*:

— 6:45 – 7:00 : pobudka: szybka toaleta, szklanka wody, przebranie się w treningowy strój, zażycie kofeiny (lub kawa)
— 7:00 – 8:00 : praca
— 8:00 – 9:30 : trening i szybki prysznic
— 9:30 – 17:00 : praca a w tym czasie
— między 10:00 a 11:00 : czas na śniadanie
— między 11:00 a 12:00 : czas na kawę
— między 16:00 a 16:30 : czas na obiad

Trzymam się zasad:
— nie jem przy komputerze
— rozmawiając przez telefon dreptam po mieszkaniu
— kiedy odznaczam zadanie daje oczom przez minutę odpocząć od monitora (bardzo szybko się męczą przy ciągłej, długiej pracy)
— w tle, cichutko słucham muzyki (ambient chillout), która pomaga mi przy koncentracji
— po skończonej pracy telefon ląduje w szufladzie, laptop jest wyłączony

Dzięki temu: wiem, że mam kontrolę nad swoim dniem. Kończąc o 17 mam za sobą: pracę, trening i zjedzony obiad.
Jeśli zastanawiasz się, czy każdego dnia udaje mi się idealnie trzymać opisanego harmonogramu. Odpowiem szybko: nie. I nic nie szkodzi. Życia nie da się zaplanować od, A do Z.

Dobrze jednak jest budzić się i wiedzieć co robić. Dobrze jest wiedzieć do czego dążyć, bo to daje nam kontrolę (a przynajmniej jej poczucie).
A w obecnej sytuacji (wierzę, że) to naprawdę ważne.